Mając nieco więcej czasu, warto, idąc dalej brzegiem rzeki na wschód, odbyć spacer na wzgórze 333 – tzw. „Zamczysko”, widoczne doskonale z naszej łąki. Po przekroczeniu potoku możemy wdrapać się bezpośrednio na wysoczyznę, lepiej jednak iść jeszcze 500 metrów dalej, po czym skręcić w lewo na drogę polną, biegnącą stromo w górę. Jesteśmy na rozległej, stosunkowo płaskiej terasie, wznoszącej się 30 m nad poziomem rzeki. 3,5 tysiąca lat temu istniała tu osada kultury łużyckiej (przełom epoki brązu i żelaza), najdalej wysunięta na południe. W VIII – X w. powstało tu słowiańskie grodzisko obronne, zajmujące całą powierzchnię wzgórza; rychło jednak zostało zniszczone. Nazwę wiąże się z niewielkim zameczkiem, wybudowanym około XIV – XV w., z którego zachowały się resztki fortyfikacji (dziś trudno czytelne w terenie) w postaci fragmentu wału kamienno-ziemnego, broniącego dojścia od strony zachodniej oraz bardzo już niewyraźne ślady budynków mieszkalnych. Prawdopodobnie była to pograniczna warownia, strzegąca dróg komunikacyjnych i handlowych (szlaku z Węgier na Ruś). Starzy mieszkańcy wsi wspominają resztki murów, rozbierane na budulec, ale wydaje się to mało prawdopodobne, jak i legenda o ukrytych w piwnicach pod zamczyskiem beczkach z winem. Tą samą drogą wracamy na Porzecze.

Za znakami zielonymi (szlak wkrótce bardzo stromą ścieżką odchodzi w lewo) jedziemy w kierunku polnej drogi, która leśnym parowem doprowadzi nas do wsi Mymoń (obok sklepu).