Dojście do Jaru Wisłoka zabiera od stacji kolejowej w Besku około 20 minut. Szlak turystyczny idzie prosto, z biegiem rzeki, która tworzy tu małe zalewy i wodospady. Gruntową drogą (z lewej doskonały przykład geologicznego fliszu w kształcie iglic, turni i stromych grani) docieramy do tartaku (najlepiej po prostu przejść przez podwórko pamiętając, że jesteśmy na prywatnej posesji), a zaraz za nim nasza trasa biegnie już samym brzegiem rzeki. W okolicy znajdują się żeremia bobrów, zachowajmy więc ciszę. Dalej ścieżka usiana jest głazami, ale przejście nie trwa długo – oto przed nami po chwili otwiera się zaiste bajkowy widok – „Jar Wisłoka”. Otacza nas nieporównane piękno; stojąc na rozległej trawiastej łące – tzw. Porzeczu, mamy z jednej strony białe, urwiste skały, z przeciwnej poorany skalnymi progami nurt Wisłoka, za którym wspinająca się w górę ściana lasu. Warto tu zrobić dłuższy odpoczynek, a nawet rozpalić ognisko – należy jednak pamiętać, że jesteśmy na gruncie prywatnym (łąka należy do mieszkańców Mymonia); zabronione jest także wszelkie „zdobywanie ścian” (zdarzył się tu już niejeden wypadek).